| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Kapselleek major

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 645 Skąd: Skierniewice
|
Wysłany: Wto Sty 08, 2008 9:58 pm Temat postu: |
|
|
Owszem, przewaga Aliantów od 44r była ogromna, ale wiąże sie to równiez z tym że coraz mniej było na westfroncie do niszczenia. Coraz mniej samolotów, coraz mniej czołgów, coraz mniej ludzi....itp. Na froncie wschodnim Sowieci byli w stanie permanentnej regeneracji sił. Na miejsce setki zniszczonych T-34 natychmiast pojawiała sie następna setka do zniszczenia. Samolotów tez Sowieci wytworzyli wiecej niz ktokolwiek, zapominając jednak o wystarczającym wyszkoleniu załóg.
A co do Hartmanna, to ciekawym jest, że do jednostki bojowej trafił w listopadzie 1942. Czyli swoje zwycięstwa odniósł w ciągu 2,5 roku!! Musiał być naprawdę dobry.
Ale np Marseille ze zgłoszonych 158 strąceń, po weryfikacji danych 117-122. Czyli 74-77%. Jeśli to samo zrobić z zestrzeleniami Hartmanna, to pozostaje około 250. Czyli i tak wielokrotnie więcej od któregokolwiek asa aliantów. Jednak Hartmann wykonał prawie 1400 lotów bojowych, gdzie np. Nowotny odbył 442 loty bojowe i zestrzelil 258 samolotów. Czyli był chyba lepszym myśliwcem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
darek podpułkownik


Dołączył: 02 Gru 2007 Posty: 947 Skąd: Dęblin
|
Wysłany: Pią Sty 11, 2008 12:30 pm Temat postu: |
|
|
| Kapselleek ma rację. Przecież dopiero od 41 ruszyła pwietrzna ofensywa Angoli na wybrzeża Francji i Holandii bo wcześniej równowaga sił nie pozwalała dywizjonom brytyjskim ruszyc d... poza Kanał. Nawet wiosna 41 nie zmienia tego ukadu sil, tylko Barbarossa im odpuscila |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 10:15 pm Temat postu: |
|
|
I wtedy Brytyjczycy znaleźli się w zbliżonej sytuacji nad Holandią i Francją, co wcześniej Niemcy nad Anglią. Zaczęły gwałtownie u nich rosnąć straty, wynikające z np. przestrzelenia któregoś ze zbiorników skrzydłowych. Sporo musiało więc wodować i niektórzy poginęli.
Ale niemiecki system naliczania zestrzeleń był bardzo specyficzny. Mianowicie, nie było w nim grupowych zestrzeleń , tylko wszystkie naliczano indywidualnym asom. Odwrotnie do pewnego momentu było u Francuzów w Armee de l Air. _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
WojtiGazdi kapral

Dołączył: 24 Sty 2008 Posty: 10 Skąd: LW/KRK - NH
|
Wysłany: Pią Sty 25, 2008 7:29 pm Temat postu: |
|
|
| Podstawowy problem jest taki, że różne kraje miały swoje systemy zliczeń. U niemców liczono wszystko w co trafiły pociski (lub też nie) i co zadymiło, nawet jeżeli stało na ziemi- stąd ogromnie liczby na Froncie Wschodnim. Anglicy mieli system pewne, prawdopodobne, uszkodzone i dzielili między pilotów. Amerykanie zresztą podobnie. Najlepiej było Rosjanom. Tam asa pilnowała eskorta myśliwska, której zadaniem było umożliwianie zestrzeleń |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kapselleek major

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 645 Skąd: Skierniewice
|
Wysłany: Pią Sty 25, 2008 9:01 pm Temat postu: |
|
|
| Nie gloryfikuje Niemców, ale jak czytam po raz kolejny takie bzdety obalone już dawno przez historyków to mnie szlag trafia. Poczytaj nowszą literaturę człowieku i dopiero sie wypowiadaj. Od ładnych paru lat, po ujawnieniu i porównaniu danych z obu stron okazuje się że niemiecki system przyznawania zestrzeleń był najbliższy rzeczywistości. Trudno mnie zjeżyć, ale tobie sie udało. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
darek podpułkownik


Dołączył: 02 Gru 2007 Posty: 947 Skąd: Dęblin
|
Wysłany: Pią Sty 25, 2008 11:02 pm Temat postu: |
|
|
| Popieram Kapsellka. Niemcy mimo całej propagandy nie bawili się w dopisywanie "darmowych" zestrzałów |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tomek pułkownik


Dołączył: 22 Mar 2007 Posty: 1560 Skąd: Bytom Odrzański
|
Wysłany: Sob Sty 26, 2008 6:51 am Temat postu: |
|
|
Najardziej fałszywy system naliczeń mieli właśnie ruscy dla celów propagandy i właśnie tak było jak napisł już ktoś, że asa lotnictwa armii czerwonej eskortowały myśliwce umożliwiając jemu zestrzelenia i chroniąc go przez zeszczeleniem _________________ "Mundur polskiego ułana sprawia, że nawet niedoświadczeni młodzieńcy wyglądają w nich niby mężczyźni ze stali i pogromcy niewieścich serc" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 27, 2008 12:52 am Temat postu: |
|
|
A jak w Luftwaffe wyglądała kwestia naliczania zestrzeleń cząstkowych ?? _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tomek pułkownik


Dołączył: 22 Mar 2007 Posty: 1560 Skąd: Bytom Odrzański
|
Wysłany: Nie Sty 27, 2008 6:30 am Temat postu: |
|
|
Chyba zaliczali obydwóm jako jedno zestrzelenie _________________ "Mundur polskiego ułana sprawia, że nawet niedoświadczeni młodzieńcy wyglądają w nich niby mężczyźni ze stali i pogromcy niewieścich serc" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RyldArgith major

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 614 Skąd: Zależy
|
Wysłany: Nie Sty 27, 2008 6:14 pm Temat postu: |
|
|
| Tak, w Luftwaffe nie stosowano wspólnych zestrzeleń. Ale to akurat chyba aż tak na "wynik końcowy" nie wpływało. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 28, 2008 8:44 am Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem mogło jednak wpływać. W ten sposób sporo zestrzeleń cząstkowych szło na konto indywidualnych asów. _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shrek63 pułkownik


Dołączył: 10 Lis 2007 Posty: 1695 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 28, 2008 6:43 pm Temat postu: |
|
|
Bywało i tak, choc sporadycznie, że zestrzały młodych pilotów, zaliczano dowódcom. Niemniej Niemcy nabijali sobie statystykę na wschodzie, gdzie asów klasy Kożebuba czy Pokryszkina, można była na palcach jednej ręki policzyć. Szkolenie pilota sowieckiego było, delikatnie mowiąc, "na odwal się". Śmialem sie, gdy przeczytałem wypowiedź jednego z pilotów "Normandie-Niemen", ktory kiedys powiedział, że wiekszośc pilotów sowieckich uczyło się pilotażu kilka godzin, a potem wsadzali go w Jaka czy MiGG-a i kazali latać. Gość miał naprawdę znikome szanse z, nawet przeciętnym, pilotem Luftwaffe.
Statystycznie rzecz biorąc, Rosjanie, w czerwcu 1941 roku mieli ponad 20 tys samolotów, które były poprostu kiepsko poruszającymi się celami dla Niemców. Stąd takie wyniki Niemców.
Na zachodzie szło im znacznie gorzej, choc i na początku dawali ciegi Francuzom i Anglikom. Ci ostatni, w ciągu krotkiego czasu, wyszkolili sporą grupę świetnych mysliwców, a że gro Luftwaffe walczyła na wschodzie, to, przy tak wielkiej przewadze ilościowej w powietrzu, był juz problem z uzyskaniem takich wyników.
Myslę jednak, że te 10-20% mozna każdemu z Niemców czy ich sojuszników odjąć. Niemniej i tak będą okupowali pierwszych 20 lokat na liście rankingowej. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kapselleek major

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 645 Skąd: Skierniewice
|
Wysłany: Pon Sty 28, 2008 10:56 pm Temat postu: |
|
|
W Luftwaffe nie było pojęcia zwycięstw ułamkowych, ani prawdopodobnych. Za to bywały przypadki zaliczania zwycięstwa na konto całej eskadry, nie wliczając ich na konta poszczególnych pilotów. A jeśli wracamy do zwycięstw na froncie wschodnim, to trudno nie zastanowić się nad Hartmannem. Do kwietnia 1943r miał na koncie "zaledwie" 7 zestrzeleń. Czyli całą resztę strącił w okresie kiedy WWS stawały na nogi i miały na stanie coraz więcej dobrych pilotów i coraz lepszy sprzęt. W marcu 1944 miał już na koncie 200 strąceń ( w niecały rok "dostrzelił 193!!). Nawet jeśli w skrajnym wypadku podzielimy to na dwa to..... Straszny kiler był i musiał mieć talent.
A co do polskich pilotów to mocno zapomnianym i niedocenianym jest Bolesław Gładych. Byc może wyklęty trochę za odejście z PSP, ale ktoś kto po przesiadce ze Spitfire'a na Dzbanka osiąga 10 zwycięstw w dość krótkim czasie (komisja Bajana zaliczyła tylko 7) musiał być dobry, a nawet bardzo dobry. Zupełnie inna technika walki na prawie 2 razy cięższym samolocie zgubiła wielu pilotów. A kpt.Gładych sprawdził się rewelacyjnie. Może ktoś zna okoliczności jego odejścia z PSP?? Ponoć jakieś konflikty z dowództwem..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shrek63 pułkownik


Dołączył: 10 Lis 2007 Posty: 1695 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 12:17 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | W Luftwaffe nie było pojęcia zwycięstw ułamkowych, ani prawdopodobnych. Za to bywały przypadki zaliczania zwycięstwa na konto całej eskadry, nie wliczając ich na konta poszczególnych pilotów. |
które, w ostateczności, trafiały na konta dowódców pułków
| Cytat: | A jeśli wracamy do zwycięstw na froncie wschodnim, to trudno nie zastanowić się nad Hartmannem. Do kwietnia 1943r miał na koncie "zaledwie" 7 zestrzeleń. Czyli całą resztę strącił w okresie kiedy WWS stawały na nogi i miały na stanie coraz więcej dobrych pilotów i coraz lepszy sprzęt. W marcu 1944 miał już na koncie 200 strąceń ( w niecały rok "dostrzelił 193!!). Nawet jeśli w skrajnym wypadku podzielimy to na dwa to..... Straszny kiler był i musiał mieć talent.
|
Ja nie twierdzę, że Hartmann był kiepski! Ja twierdzę, że, jako wybitny pilot, dowódca pułku, miał ułatwione zadanie! a Rosjanie, do końca wojny, wychodowali sobie tylko kilku asów, choć ich lotnictwo, liczebnie, było drugie w skali świata (po Jankesach). Rosjanie, dość szeroko, choć dyskretnie, posiłkowali się doświadczonymi pilotami skąd popadło. Stąd Francuzi, Polacy... nawet Niemcy. Są info, że w trakcie II WŚ Rosjanie, spośród pilotów "osi" formowali sztaby doradcze w zakresie taktyki walki powietrznej. To dzieki wiedzy jeńców ich "flak" stał się po IIWŚ jednym z najlepszych na świcie (są tacy co twierdzą, że do chwili obecnej, jest najlepszy).
Tak naprawdę, to Niemcy strzelali do Rosjan, jak do, przysłowiowych "kaczek"
A co do naszych "asów", to historia dość twardo i sensownie stwierdza, że bylismy najbardziej skłóconym aliantem. I wcale nie dlatego, że Moskwa miała zwoje i Londyn swoje... co sie działo w Moskwie, to pewnie dowiemy się za jakieś 100-200 lat, ale w Londynie było tyle frakcji, co grzybów po deszczu. Ciągłe kłótnie, draki... polityka Mości Panowie! ...polityka!... w najgorszym wydaniu! ...tak jak i dziś  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 7:42 pm Temat postu: |
|
|
No, cóż...łatwo było do nich strzelać, jak mieli I-16, potem ŁaGGi-3, Tomahawki, Kittyhawki i przez długi czas mało lepszych Jak-1 i MiG-3...Wczesne Ła-5 też były średnie...
Poza tym "liudiej u nas mnogo, mnogo...". W Rosji nie szanuje się ludzkiego życia [do dziś, vide kampanie w Czeczenii...].
Ale tam asów nie było aż tak mało...kilkudziesięciu co najmniej było.
A co do frakcji...po klęsce wrześniowej piłsudczyków pogoniono [co prawda do pewnego stopnia słusznie, ale zbyt gorliwie ]...a to oni, mimo wszystko kształtowali m. in. nasze siły zbrojne...ciężko ich potem było zastąpić... _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|