| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
shrek63 pułkownik


Dołączył: 10 Lis 2007 Posty: 1695 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 7:52 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Ale tam asów nie było aż tak mało...kilkudziesięciu co najmniej było.
|
ja bym był daleki od okreslania, przynajmniej wiekszości z nich, mianem asów. Zwyczajowo przyznawali Rosjanie taki "tytuł" każdemu pilotowi mysliwskiemu, który zestrzelił już 4-5 samolotów niemieckich (biorąc pod uwagę poziom szkolenia, to rzeczywiście wyczyn ogromny). Niemniej takich jak Pokryszkin czy Kożebub był malusio. Gdyby w Luftwaffe dawali tak "na peczki" EK, jak w Rosji "Bohatera", to starczyłoby tej "blachy" na kilka czołgów.
Poprostu ciut inne kryteria "rządziły" u kazdej ze stron. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 8:01 pm Temat postu: |
|
|
"Bohatera" to dawali często pośmiertnie...Był taki pilot lekkiego bombowca Su-2, Nikołaj Gastello, który, po zrzuceniu bomb, staranował nad celem Me-109. Oczywiście zginął...I też dostał...
Podobnie było u Japończyków. Oni też lubili taranować samoloty przeciwnika [np. Ki-43 nad Chinami dążyły do taranowania w walkach z amerykańskimi P-40 czy potem P-51 ]. _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Szymon major

Dołączył: 11 Kwi 2007 Posty: 594 Skąd: Krosno
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 8:37 pm Temat postu: |
|
|
| Tak jak Fw 190 na B-17, ale to miało cień racjonalności - bomby zabijały i niszczyły całe miasta, taki akt rozpaczy, aby nie dopuścić do zrzutu, albo powrotu do bazy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 8:58 pm Temat postu: |
|
|
Z tym, że Sturmbocki, dobrze opancerzone wersje Fw-190 A, konstrukcyjnie mogły wytrzymać staranowanie takiej B-17 czy B-24. Natomiast takie Ki-43 czy ŁaGG-3 ...lepiej nie mówić...szanse przeżycia przy taranie taką maszyną były raczej małe...Ale, cóż...latało się na tym, co było dostępne... _________________ http://www.combinedfleet.com |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RyldArgith major

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 614 Skąd: Zależy
|
Wysłany: Czw Paź 23, 2008 3:08 pm Temat postu: |
|
|
A mówi się, że to Nimcy zawyżali liczbę zestrzeleń. Tutaj cytuję fragment pracy, z której wynika m. in., że polskie dywizjony myśliwskie
SYSTEM WERYFIKACJI RAF
Dość powszechnie przyjmuje się, że system weryfikacji RAF-u był bardzo „szczelny”. Jest to przekonanie, które nie ma żadnego uzasadnienia. Liczba zestrzeleń zameldowanych przez pilotów RAF w latach 1940-42 pozwala stwierdzić, że na 5 zestrzeleń pewnych zameldowanych i przyznanych pilotom faktycznie zestrzeliwali oni 1 (!) samolot. Wbrew powszechnie przyjętym poglądom największą nierzetelnością piloci RAF nie wykazywali się podczas Battle of Britain (BofB), ale w roku 1941 i 1942, kiedy natężenie walk było dużo mniejsze i kiedy od czerwca 1941 r. na froncie zachodnim LW (Luftwaffe) dysponowała praktycznie jedynie dwoma jednostkami (JG 2 i 26). Swoistego smaczku całej tej sytuacji dodaje fakt, że najwyższe dowództwo RAF-u doskonale wiedziało, jakie są faktyczne rezultaty walk, ale nie podawało tego do wiadomości z obawy przed upadkiem morale. Cały więc tzw. system weryfikacji RAF opierał się na jednym wielkim kłamstwie, gdzie mimo tego, że wiedziano, iż piloci zwycięstw nie odnoszą zwycięstwa te były im zaliczane. Pisze się o tym na Zachodzie już od dość dawna – wystarczy sięgnąć choćby do następujących pozycji: Caygill P., Spitfire Mark V in action, Airlife, Shrewsbury 2001; Foreman J., Fighter Command war Diares. September 1940 to December 1941, Air Research Publication, Surrey 1998; 10. Foreman J., 1941: The Turning Point, part 1: Battle of Britain to the Blitz, Air Research Publication, Surrey 1994; Foreman, J., RAF Fighter Command Victory Claims of World War II, part one: 1939-1940, Air Research Publication, Surrey 2003; Franks N., Spitfire offensive, Grub Street, London 2002; Ramsey G., The Battle of Britain Then and Now, After The Battle Publication, London 1989 oraz listopadowy i grudniowy numer (2004) Skrzydlatej Polski i zawarte w nich artykuly Jacka Kutznera.
Pierwsza "weryfikacja" brytyjskich osiągnięć miała miejsce już w 1947 kiedy weszła pod obrady w Izbie Gmin. Było to rezultatem przejęcia przez Brytyjczyków niemieckich dokumentów. Wtedy cała sprawa budziła wiele emocji - dziś nie budzi już żadnych. Na Zachodzie powszechnie używa się określenia "overclaim" na określenie zgłoszeń które nie miały miejsca i bardzo mocno rozgranicza się "zgłoszenie zestrzelenia" od "zniszczenie samolotu npl". Wszyscy więc zdają sobie sprawę z faktu że wszelakie listy z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. W Polsce jakoś jeszcze nikt nie napisał że Horbaczewski zniszczył 5 samolotów a wpisano mu na liste ileś tam.
WERYFIKACJA W PUBLIKACJACH ZACHODNICH
Otóż jak do tej pory weryfikacji takiej podjął się jedynie J. Alcorn, który przeprowadził swoje badania w odniesieniu do wszystkich jednostek biorących udział w BofB. Wyniki tego badania zostały opublikowane w 2000 r. w miesięczniku Aeroplane (nr 7, s. 24-29). Tzw. wiarygodność polskich dywizjonów 303. i 302 wyszła fatalnie (odpowiednio: 37% i 28%). Badanie Alcorna zostało wykonane w oparciu o poważne założenia metodologiczne, ale wtórne źródła. Jak do tej pory nikt ich jednak nie obalił. _________________ I trzymajcie się z dala od oficerów, bo są niezdrowi. Przeciwnik niespecjalnie chce z wami walczyć, bo przeciwnik to chłopaki jak wy, które chcą tylko wrócić do domu w całości. Ale przez oficerów można zginąć. - T. Pratchett |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dart Wafel kapitan


Dołączył: 06 Sty 2010 Posty: 320 Skąd: Świętochłowice
|
Wysłany: Pią Sty 08, 2010 5:54 pm Temat postu: |
|
|
| Tak niestety było. Polskie dywizjony znacznie sobie zawyżały ilość zestrzeleń i potem mówili, jakich to cudów nie dokonali. Prawda jednak jest trochę inna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gooroo30 sierżant sztabowy


Dołączył: 31 Lip 2009 Posty: 78 Skąd: Grudziądz
|
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 11:25 am Temat postu: |
|
|
| RyldArgith napisał: | | Wbrew powszechnie przyjętym poglądom największą nierzetelnością piloci RAF nie wykazywali się podczas Battle of Britain (BofB), ale w roku 1941 i 1942, kiedy natężenie walk było dużo mniejsze [/i] |
Co jest o tyle logiczne , że samoloty zestrzelone podczas BoB łatwiej było policzyć  _________________ Wojtek |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tofik szeregowy

Dołączył: 18 Sty 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Wto Sty 19, 2010 8:57 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | wiarygodność polskich dywizjonów 303. i 302 wyszła fatalnie (odpowiednio: 37% i 28%). |
A jak ta wiarygodność wyglądała u anglików ? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
markoni szeregowy

Dołączył: 26 Sty 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Sro Lut 17, 2010 2:26 pm Temat postu: |
|
|
| Nieczęsto zdarza się czytać takie brednie.Rozumiem że w dzisiejszych czasach pojęcie honoru jest w zaniku i coraz tródniej zrozumieć jego potrzebę. Polscy lotnicy to byli ludzie wychowani w czasach w których sukces za wszelką cenę,dzięki faulom i szwindlom był czymś obrzydliwym i dyskwalifikującym.Polscy sportowcy przez wiele lat byli znani z tego że walczyli ferr.Kiedy czeski pilot,zobaczył Trójkę Bajana-trzy AVIE połączone kolorowymi sznórkami,nie wierzył że to nie jest z gumy.Polakom w 1940r. w Anglii p ozwolono latać bojowo z łaski,traktując naszych surowo i protekcjonalnie.Londyński makler,buchalter czy student przeszkolony w rezerwieRAF pouczał wytrawnych ,przewyższających go wiedzą i nalotem w tym lotami bojowymi w Polsce i we Francji,takich jak płk.M.Mumler,mjr.T.Rolski,mjr.S.Łaszkiewicz ,mjr.P.Łaguna.Pouczał często lekcewarząco z poczuciem imperjalnej dumy i angielskiego zarozumialstwa.Polskie dowództwo nakazywało pełną uległość wobec żądań dowództwa RAF i wszelkie kwestie sporne były roztrzygane na korzyść Anglików.W tej atmosferze posądzanie Polaków zawyżanie zestrzeleń to niesprawiedliwa i dyletancka ocena. Mimo tego że cenię Czechów,to jednak sukcesy np.J .Frantiska budzą wiele wątpliwości jako że przeważnie nikt inny ich nie widział.Odważny i bojowy Frantisek latał jak chciał,walczył tylko dla siebie.Prawdziwą zagadką pozostaje powód dla którego jedni z najlepszych myśliwców-Polacy znajdują się na liście asow daleko za Anglikami,Francuzami,Czechami ,Kanadyjczykami,Norwegami,Finami,itp.itd.Według mojej oceny POLACY SAMI ZANIŻALI ilość zestrzeleń kiedy nie byli na 100% pewni końca Niemca.Zeby ocenić Brytyjską propagandę i zaciekłość z jaką Anglicy bronią czy chroną własne mity,dobrze jest przeczytać doskonałą iwiarygodną książkę P.Marka Grajka pt.;ENIGMA; |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Beckett pułkownik

Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 1088 Skąd: Sulechów
|
Wysłany: Sro Lut 17, 2010 7:02 pm Temat postu: |
|
|
Brawo kolego Markoni  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Sro Lut 17, 2010 8:03 pm Temat postu: |
|
|
Podzielam zdanie Markoniego. Jeszcze gorszy stosunek do Polaków mieli Francuzi.."mamy linię Maginota" i co z tego? G**** _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Damazy pułkownik

Dołączył: 18 Wrz 2009 Posty: 1402 Skąd: York
|
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 4:33 am Temat postu: |
|
|
Usmialem sie tak, ze obudzilem dzieciaka
| markoni napisał: | | Nieczęsto zdarza się czytać takie brednie. |
Zgadzam sie prawie w pelni
| markoni napisał: | | Polscy lotnicy to byli ludzie wychowani w czasach w których sukces za wszelką cenę,dzięki faulom i szwindlom był czymś obrzydliwym i dyskwalifikującym. | Napewno tak, przeciez to oczywiste, ze tak - w koncu byli Polakami.
A swoja droga... piszesz o tych, ktorzy pilotami/lotnikami zostali jeszcze w kraju przed wrzesniem, czy ogolnie? Zreszta... nie wazne Z ciekawosci czytales cos o np podpułkowniku dyplomowanym Janie Zumbachu? Ciekaw jestem jak Ci sie jawi jego brzydliwosc do 'fauli i szwindli'
| markoni napisał: | | Kiedy czeski pilot,zobaczył Trójkę Bajana-trzy AVIE połączone kolorowymi sznórkami,nie wierzył że to nie jest z gumy | O czym to ma swiadczyc, ze Czesi latali z gumowymi sznurkami? Jesli ma to miec jakas wartosc napisz o tym, ktory to czeski pilot akrobatyczny (ze stazem przynajmniej zblizonym do Bajana) tak powiedzial i komu. Wtedy to moze miec wartosc teraz nie ma.
| markoni napisał: | | Polakom w 1940r. w Anglii p ozwolono latać bojowo z łaski,traktując naszych surowo i protekcjonalnie.Londyński makler,buchalter czy student przeszkolony w rezerwieRAF pouczał wytrawnych ,przewyższających go wiedzą i nalotem w tym lotami bojowymi w Polsce i we Francji,takich jak płk.M.Mumler,mjr.T.Rolski,mjr.S.Łaszkiewicz ,mjr.P.Łaguna.Pouczał często lekcewarząco z poczuciem imperjalnej dumy i angielskiego zarozumialstwa. |
Kilka slow kluczy. Jezyk, formacja, taktyka, dyscyplina, znajomosc sprzetu... Tego uogolniajac brakowalo polskim pilotom. Jesli uwazasz, ze byli tak dobrzy by dac im walic od razu do heinkli i messerow to bravo - nie mam wiecej slow. O wielkim doswiadczeniu bojowym bym narazie (pierwsza polowa 1940r) nie pisal. Jasne, ze doswiadczenie tudziez 'ostrzelanie' bylo wieksze od wiekszosci Anglikow ale trudno mowic by doswiadczenia wyniesione z P11 czy np Caudron CR.714 byly wystarczajacym gwarantem przezycia w powietrzu po zapoznaniu sie z Hurricanami jak mniemam na ziemi z pisemnej instrukcji obslugi bez wyjasnien nadetych maklerow czy buchalterow z Londynu... Wbrew pozorom brak bylo polskim pilotom dyscypliny taktycznej, a przede wszystkim znajomosci zasad walki RAF'u do ktorych chcac nie chca trzeba bylo sie dopasowac...
Jeszcze jedno. To jak sie w stosunku do Polakow zachowywali Anglicy jest takze nie do konca pewne bo mamy przekazy w zasadzie glownie polskich zrodel a im raczej trudno zaufac. Przede wszystkim w niezrozumieniu czy 'angielskiej wyzszosci' moga sluzyc braki jezykowe i pewnie dwie uogolnione cechy ktore stanely naprzeciw siebie w polowie 1940 roku to: polska zywiolowosc i zawzietosc i angielska powsciagliwosc i flegma... | markoni napisał: | | Polskie dowództwo nakazywało pełną uległość wobec żądań dowództwa RAF i wszelkie kwestie sporne były roztrzygane na korzyść Anglików.W tej atmosferze posądzanie Polaków zawyżanie zestrzeleń to niesprawiedliwa i dyletancka ocena. Mimo tego że cenię Czechów,to jednak sukcesy np.J .Frantiska budzą wiele wątpliwości jako że przeważnie nikt inny ich nie widział.Odważny i bojowy Frantisek latał jak chciał,walczył tylko dla siebie.. |
Po pierwsze a co mialy zrobic PSP, jak sobie to wyobrazasz? A jak rozumiem Anglicy nie zaliczali Polakom zestrzelen kiedy swiadkami byli tylko inni Polacy, czy tak mam Cie zrozumiec? Czy mam sobie wyobrazic, ze nigdy, zadnemu z zywiolowych polskich lotnikow nie przyszlo na mysl 'blysnac' troche jak Frantisek? Frantisek, Frantisek... no wlasnie, czemu latal jak chcial i walczyl sam dla siebie? Przeciez w zasadzie kazdy chce miec psycholi odpornych na dyscypline w swojej jednostce (jak nazwac inaczej introwertyka szukajacego wyzwan z bronia? ). Rozumiem, polecial raz i drugi ale to byl jego raczej 'standartowy numer'. Czyzby wlasnie w polskiej jednostce trafil na takie mozliwosci, 'nieco' luzniejsza dyscypline?
| markoni napisał: | | Prawdziwą zagadką pozostaje powód dla którego jedni z najlepszych myśliwców-Polacy znajdują się na liście asow daleko za Anglikami,Francuzami,Czechami ,Kanadyjczykami,Norwegami,Finami | Teraz naprawde nie wiem kpisz, czy pytasz? | markoni napisał: | | Według mojej oceny POLACY SAMI ZANIŻALI ilość zestrzeleń kiedy nie byli na 100% pewni końca Niemca. | A-ha, no to wiele wyjasnia. Mam jednak kilka pytan ale zadam tylko dwa. Pierwsze to skad biora sie zestrzelenia prawdopodobne przy nazwiskach polskich pilotow? Przeciez w mysl tej zasady, skoro "nie moge udowodnic tym nieszczerym do bolu Anglikom, ze zestrzelilem ten samolot to nie bede sie wychylal" nie powinno byc ich wcale Drugie, na jakiej podstawie przyjales, taka ocene i czy moglbys podac kilka przykladow kiedy Polscy piloci zanizyli sobie ilosc zestrzelen.
| markoni napisał: | | Zeby ocenić Brytyjską propagandę i zaciekłość z jaką Anglicy bronią czy chroną własne mity,dobrze jest przeczytać doskonałą iwiarygodną książkę P.Marka Grajka pt.;ENIGMA; | Klopot jednak w tym, ze to nie jest rok 1984 Orwella. W tym bowiem przypadku mamy dostep do zrodel, prasy, listow, wspomnien czy dokumentow z drugiej polowy 1940 roku, ktore przecza takiemu obrazowi sytuacji. Czytalem kiedys kilka Naglowkow w brytyjskich gazetach z konca 1940 to byl chyba Sunday Pictorial i Daily Mirror i powiem, ze mialem wrazenie jakby to wlasnie polscy lotnicy mieli wieksze parcie na... papier niz cala reszta. To, ze z czasem mam na mysli lata 1943 w zwyz te zachwyty w angielskich mediach beda stopniowo cichnac glownie dzieki kolejnym wybuchom sympatii do ZSRS to juz kwestia tak polityki jak i chyba czystej potrzeby sensacji, ciekawostki etc... Z tego co sam wiem, to Brytyjczycy maja pojecie o udziale Polakow w BoB (tzn wiekszosc tych, ktorzy wogole wiedza co to BoB i ze nie jest to 1066) Enigma nie ma tu nic do rzeczy bo wypowiadasz sie w temacie o najlepszych pilotach... Co wiecej w pierwszej chwili tzn zaraz po tym gdy przestalem sie smiac pomyslalem, ze pracujesz dla wydawnictwa P.Marka czy tez dla Niego samego... dopiero po jakims czasie dotarlo do mnie, ze az tak negatywnej reklamy nikt by sobie nie robil. Mam nadzieje, kiedys chwycic za te pozycje ale prosze: nie powoluj sie wiecej na nia w swoich wypowiedziach bo mnie juz nieco odzrzuca Twoje zapewnienie o jej doskonalosci i wiarygodnosci. Co zas do zacieklej obrony mitow... to jak widze nie obarczalbym tylko brytyjskej propagandy tym 'grzechem'
Ach, bylbym zapomnial...
| markoni napisał: | | Rozumiem że w dzisiejszych czasach pojęcie honoru jest w zaniku i coraz tródniej zrozumieć jego potrzebę. | Cenny wniosek, choc moim zdaniem w kazdych czasach jest tak samo.
| Kamil napisał: | | Podzielam zdanie Markoniego. Jeszcze gorszy stosunek do Polaków mieli Francuzi.."mamy linię Maginota" i co z tego? G**** |
I konkretnie i na temat - to lubie w Twoich postach  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 7:32 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | I konkretnie i na temat - to lubie w Twoich postach |
Damazy, miło mnie zaskoczyłeś, ale chyba ciutkę odbiegamy od tematu... _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton
Ostatnio zmieniony przez Kamil dnia Czw Lut 18, 2010 9:36 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gooroo30 sierżant sztabowy


Dołączył: 31 Lip 2009 Posty: 78 Skąd: Grudziądz
|
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 7:45 am Temat postu: |
|
|
| RyldArgith napisał: |
Otóż jak do tej pory weryfikacji takiej podjął się jedynie J. Alcorn, który przeprowadził swoje badania w odniesieniu do wszystkich jednostek biorących udział w BofB. |
Tajemnicą pana Alcorna pozostanie w jaki sposób udało mu się odróżnić samoloty zestrzelone przez Polaków od tych zestrzelonych przez Anglików .
Szczególnie jeśli chodzi o okres BoB . Przecież niemieckie wyprawy były atakowane naraz przez kilka dywizjonów , samoloty po pierwszym ataku gubiły swoje jednostki i uganiały się za Luftwaffe do wyczerpania paliwa lub amunicji .
Bardzo trudno jest stwierdzic , kto , co i gdzie zestrzelił , o ile wogóle jest to możliwe .
Zadzam się z Damazym , że były uzasadnione powody , żeby Polacy przeszli odpowiednie przeszkolenie zanim zostaną skierowani do walki i nie ma w tym bynajmniej żadnej złośliwości ze strony Anglików .
Nie ma jednak , żadnego powodu ,dla którego tzw. wiarygodność polskich dywizjonów miałaby w jakiś rażący sposób odbiegać od średniej RAF-owskiej . _________________ Wojtek |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Speedy chorąży

Dołączył: 25 Kwi 2009 Posty: 107 Skąd: Wawa
|
Wysłany: Czw Lut 18, 2010 10:08 am Temat postu: |
|
|
Hej
| gooroo30 napisał: |
Tajemnicą pana Alcorna pozostanie w jaki sposób udało mu się odróżnić samoloty zestrzelone przez Polaków od tych zestrzelonych przez Anglików . |
Myślę że na zasadzie konfrontacji raportów polskich i niemieckich (w dniu... o godzinie... w rejonie... stoczono walkę z samolotami przeciwnika...). Oczywiście pozostają przypadki wątpliwe, trudne do sklasyfikowania, no ale przypuszczam, że znakomita większość się da przyporządkować.
| gooroo30 napisał: |
Nie ma jednak , żadnego powodu ,dla którego tzw. wiarygodność polskich dywizjonów miałaby w jakiś rażący sposób odbiegać od średniej RAF-owskiej . |
Nie czytałem pracy Alcorna, a tylko jakieś tam artykuły o tym; niemniej jak pamiętam nikt nie twierdził, że polskie dywizjony wypadły jakoś wyjątkowo źle, ich overclaiming był na poziomie całego RAF-u mniej więcej.
To w ogóle wymaga pewnych wyjaśnień, bo tu już się ktoś okropnie oburzył, że jak to polscy piloci nałgali, jak oni byli z gruntu uczciwi i honorowi i w ogóle. Overclaiming nie wynika generalnie z chęci jakiegoś oszukiwania czy coś. Po prostu, gość ostrzelał przeciwnika, z tamtego poleciały jakieś kawałki, buchnął dym, zaczął spadać itd. No to zestrzelony, nie? Pilot myśliwca nie będzie przecież leciał i się przyglądał jak przeciwnik spada, bo mu w tym czasie ktoś inny wyje... wyjedzie chciałem powiedzieć. Nie ma zwykle czasu ani możliwości na coś takiego. Tymczasem przeciwnik mógł ugasić pożar, wyrównać lot i prysnąć na małej wysokości. W relacjach polskich pilotów często pojawia się taki motyw, że gość ostrzelany przez Messerschmitta zapalił się ale gwałtownie nurkując ugasił pożar i zdołał przymusowo wylądować. Niemcom z pewnością zdarzało się to samo. W dodatku np. któryś popularny model Bf 109 miał coś takiego, że w razie gwałtownego dodania gazu przez chwilę bardzo mocno dymił. No i wyobraź sobie że strzelasz do takiego klienta, on bucha dymem i gwałtownie nurkuje - zestrzelony, nie? _________________ Pozdr.
Speedy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|