| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Speedy chorąży

Dołączył: 25 Kwi 2009 Posty: 107 Skąd: Wawa
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 10:24 am Temat postu: |
|
|
Hej
| darek napisał: | | Na to co obrywały 17 nad Reichem B-29 by wysiadła. Przecież kabiny były hermetyzowane, zdalne sterowanie kaemów. |
W strefie działań bojowych samolot był rutynowo rozhermetyzowywany, właśnie żeby przestrzelenie nie wywołało gwałtownej dekompresji.
| darek napisał: |
Lecieli jak w salonce w krótkich koszulach i czapkach, a przypomnijcie sobie strój strzelca z B-17. No i siła ognia Sturmbocków i Mietków... . Dla B-29 to byłaby masakra. |
Jednakże w tak silnie bronionych strzefach jak nad III Rzeszą B-29 leciałby bardzo wysoko (powyżej 9 km - czyli o dobre 3 km wyżej od B-17), i o setkę szybciej od B-17. W tym momencie samo jego przechwycenie było o wiele trudniejsze. Latający niewiele szybciej i niewiele wyżej Mosquito był na tyle trudny do przechwycenia przez myśliwce, że obywał się bez uzbrojenia defensywnego; trochę tylko słabszy od niego ale uzbrojony po zęby B-29 byłby trudnym orzechem do zgryzienia dla Luftwaffe.
| darek napisał: | | Szczególnie, że w połowie '44 było tam tyle B-17, że po prostu nie opłacało się ściągać następnego typu bombowca... |
O to przede wszystkim chodziło. Na ogromnych obszarach Pacyfiku wielki zasięg B-29 był po prostu niezbędnie konieczny i potrzeby tego teatru działań woj. trzeba było zaspokoić w pierwszej kolejności. A w Europie gdzie odległości były o wiele mniejsze, B-17 i B-24 były wystarczająco dobrym sprzętem i nie było sensu ich zastępować na siłę. Ale to nie znaczy że B-29 radziłby sobie gorzej od nich - wręcz przeciwnie, i gdyby wojna w Europie przedłużyła się jeszcze o jakiś czas, pewnie Superfortece pojawiłyby się i tutaj. _________________ Pozdr.
Speedy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
darek podpułkownik


Dołączył: 02 Gru 2007 Posty: 947 Skąd: Dęblin
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 11:56 am Temat postu: |
|
|
| Speedy napisał: | Hej
| darek napisał: | ]
Lecieli jak w salonce w krótkich koszulach i czapkach, a przypomnijcie sobie strój strzelca z B-17. No i siła ognia Sturmbocków i Mietków... . Dla B-29 to byłaby masakra. |
Jednakże w tak silnie bronionych strzefach jak nad III Rzeszą B-29 leciałby bardzo wysoko (powyżej 9 km - czyli o dobre 3 km wyżej od B-17), i o setkę szybciej od B-17. W tym momencie samo jego przechwycenie było o wiele trudniejsze. Latający niewiele szybciej i niewiele wyżej Mosquito był na tyle trudny do przechwycenia przez myśliwce, że obywał się bez uzbrojenia defensywnego; trochę tylko słabszy od niego ale uzbrojony po zęby B-29 byłby trudnym orzechem do zgryzienia dla Luftwaffe.
. |
No właśnie. Tylko, że LeMay nakazał bombardowania z niskiej do bodajże 3.5 tys. m wysokości ze względu na niezadowalające wyniki bombardowania. Teraz piszę z pamięci ale w domu zajrzę do którychś Militariów czy Lotnictwa nr specjalny. A B-17 miały ze swojego pułapu niezły rozrzut. Podejrzewam, że B-29 idące na 33 000 stóp miałyby lepszy. w ten sposób koło się zamyka.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Speedy chorąży

Dołączył: 25 Kwi 2009 Posty: 107 Skąd: Wawa
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 12:50 pm Temat postu: |
|
|
Hej
| darek napisał: |
No właśnie. Tylko, że LeMay nakazał bombardowania z niskiej do bodajże 3.5 tys. m wysokości ze względu na niezadowalające wyniki bombardowania. |
To prawda. Ale jak już wnikamy w takie okropnie szczegółowe szczegóły, to wypadałoby przeanalizować, nie tylko dlaczego LeMay chciał to nakazać ale i dlaczego mógł to zrobić.
Nad Japonią występuje tzw. prąd strumieniowy (jet stream) - takie zjawisko atmosferyczne, stały bardzo silny wiatr (nawet do 300 km/h) na pograniczu troposfery i stratosfery, czyli właśnie okolice 8-11 km. Trzeba to uwzględniać przy nawigacji i przy bombardowaniu takoż. Ale zjawisko to, odkryte w zasadzie dopiero w latach 30. nie było jeszcze dobrze zbadane w latach 40. Więc zejście niżej, w obszary lepiej zbadanej atmosfery było takim oczywistym dość odruchem. Nad Niemcami nie było w każdym razie tego problemu, tam akurat takie coś nie występuje.
A dlaczego można było bezkarnie zejść niżej? bo japońska obrona powietrzna była bardzo słaba, zwłaszcza w nocy: mało radarów, mało dział kierowanych radarem (szczerze mówiąc nie wiem czy w ogóle jakieś były, no ale flota miała, to pewnie i na lądzie też), praktycznie brak nocnych myśliwców. Więc można sobie było w miarę bezboleśnie latać na tych 3,5 km (a nawet i niżej). Dodatkowa korzyść to mniejsze zużycie paliwa. Superforteca, jak i każdy samolot, zużywała go najwięcej na wznoszenie, jeśli więc nie trzeba było się wznosić zanadto, to można było np. zaoszczędzić paliwa a za to zabrać większy ładunek bomb; lub zaatakować bardziej odległy cel.
A jak to się ma do sytuacji w Europie? Niemiecki system OPL zdecydowanie nie był słaby - tysiące radarów, 10 tys. ciężkich dział, zaawansowane myśliwce nocne i dzienne. Tu raczej nie można by sobie pozwolić na takie niskie pułapy. Z drugiej strony na korzyść atakujących działałaby stosunkowo mała odległość do celów. Promień działania B-29 to jakieś 2600-2800 km; w Europie (zakładając bazowanie w Anglii) do ogromnej większości celów było z 1000 km co najwyżej. Więc i tak B-29 mogłyby sobie w większości misji pozwolić na latanie wysoko i z dużym ładunkiem, bo i tak by paliwa im starczało. _________________ Pozdr.
Speedy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 3:06 pm Temat postu: |
|
|
No właśnie, przecież nowy samolot to kupa problemów..Dlatego było lepiej latać starymi B-17. _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
darek podpułkownik


Dołączył: 02 Gru 2007 Posty: 947 Skąd: Dęblin
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 5:25 pm Temat postu: |
|
|
| Speedy napisał: | Hej
| darek napisał: | | Na to co obrywały 17 nad Reichem B-29 by wysiadła. Przecież kabiny były hermetyzowane, zdalne sterowanie kaemów. |
W strefie działań bojowych samolot był rutynowo rozhermetyzowywany, właśnie żeby przestrzelenie nie wywołało gwałtownej dekompresji.
|
Rozhermeryzowanie?? Na 7-10 tysiącach? Prędzej częściowe wyrównanie ciśnienia żeby dehermetyzacja nie była gwałtowna... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
corrosive pułkownik


Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 1079 Skąd: Skarżysko
|
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 5:45 pm Temat postu: |
|
|
No darku nawet ja bym Ciebie o złą wolę nie oskarżał
Przecież wiadomo że nie chodzi o gwałtowną dehermetyzację a o proste rozhermetyzowanie kabiny które nie jest w potocznym słowa znaczeniu tak gwałtowne jak dehermetyzacja (mimo w sumie tego samego znaczenia) Ale swego czasu czytałem, że w początkowym okresie, właściwie nie używano hermetyzacji ze względu:
a) jej zawodności
b) obaw załóg przed dehermetyzacja
c) braku potrzeby używania, ze względy że większość lotu odbywała sie na relatywnie niskich wysokościach...
Choć wypadłem z obiegu jeśli chodzi o B-29 i może ktoś rozwinie temat... tej nieszczęsnej hermetyzacji kabin... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Paź 06, 2009 8:21 am Temat postu: |
|
|
Coś tu ludzie mało dyskutują w tematach pt. najlepszy...nie wiem czemu.
Reanimując temat:
Mimo wszystko B-29. Ale w początkowym okresie wojny najlepsze były B-17, bo 29 to juź kompletnie inna bajka.
Dalsze miejsca: B-24, Greif, Pe-8 - Liberator był dość delikatną maszyną a Greif i Pe-8 były awaryjne. _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kapselleek major

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 645 Skąd: Skierniewice
|
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 8:32 pm Temat postu: |
|
|
| Tak mi coś do głowy przyszło. Znacie może jakieś przypadki wzajemnego zestrzelenia sąsiedniego samolotu w box'ie, przez "rozgrzanych walką" strzelców pokładowych?? Czy taki problem zaistniał i jest wstydliwie przemilczany?? Dla bocznego strzelca B17, czy B24, w trakcie "prowadzenia" myśliwca przeciwnika, wielce prawdopodobne było chyba przejechanie serią sąsiedniej fortecy gdy npl przelatywał za nią. Nie słyszałem o niczym takim co prawda, ale czy tego rzeczywiście nie było?? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Speedy chorąży

Dołączył: 25 Kwi 2009 Posty: 107 Skąd: Wawa
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 1:12 pm Temat postu: |
|
|
Hej
| Kapselleek napisał: | | Tak mi coś do głowy przyszło. Znacie może jakieś przypadki wzajemnego zestrzelenia sąsiedniego samolotu w box'ie, przez "rozgrzanych walką" strzelców pokładowych?? Czy taki problem zaistniał i jest wstydliwie przemilczany?? |
Przypuszczam że ostrzelanie sąsiada mogło się zdarzyć. Ale zestrzelenie? Bardzo wątpię. To musiałby być jakiś straszny niefart, żeby np. zabiło naraz obu pilotów, nawigatora i radiooperatora i od razu korkociąg i nikt z reszty załogi nie zdołał dotrzeć do kabiny... A poważniejsze uszkodzenie konstrukcji wielkiego bombowca pociskami 12,7 mm jest raczej mało prawdopodobne. Nawet jakby strzelał myśliwiec zmasowanym ogniem ze swojej baterii kilku km-ów; a co dopiero przypadkowe "przejechanie" krótką serią przez sąsiada. _________________ Pozdr.
Speedy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kapselleek major

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 645 Skąd: Skierniewice
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 3:39 pm Temat postu: |
|
|
| Bo złego słowa użyłem. Miało być ostrzelania. poza tym zalezy w co się trafi. Jakaś pięta ahillesowa w każdym samolocie chyba tkwi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Beckett pułkownik

Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 1087 Skąd: Sulechów
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 3:55 pm Temat postu: |
|
|
Samoloty nie lubią być z reguły ostrzeliwane
Wystarczyło że jakiś co bardziej zapalczywy lub gapowaty strzelec "przejechał" sprzężoną "dwunastką"po stateczniku pionowym, poziomym lub po silnikach... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 4:40 pm Temat postu: |
|
|
dokładnie. Może coś takiego się zdarzyć. Ale nie znam dokładnych przykładów. _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malaki pułkownik


Dołączył: 29 Sie 2009 Posty: 1172
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 5:50 pm Temat postu: |
|
|
Myślę, że przypadki ostrzelania mogły mieć miejsce.
Przecież zdarzają się w czasie pokoju, mam tu na myśli ćwiczenia poligonowe z użyciem ostrej amunicji, a na ćwiczeniach raczej należy wykluczyć czynnik stresu, ewentualne wypadki są skutkiem błędów. Natomiast w lotach bojowych stres był codziennością dla pilotów i strzelców pokładowych. W stresie prawdopodobieństwo popełnienia błędu wzrasta wielokrotnie.
Pamiętajmy, że formacje bombowców latały w dość ciasnych formacjach aby wyeliminować "martwe pola" przed atakiem. Ale w czasie ataku myśliwców często utrzymanie formacji stawało się dość trudne i któryś z bombowców mógł zejść z kursu i nieopatrznie wejść w sektor osłaniany przez sąsiada. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
flugzeug30 kapitan

Dołączył: 06 Sty 2008 Posty: 405 Skąd: Lodz/Warszawa
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil pułkownik


Dołączył: 24 Kwi 2009 Posty: 1519 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Gru 21, 2009 7:23 am Temat postu: |
|
|
Dominator sobie nie powalczył... Odbył tylko misje zwiadowcze nad Hiroszimę i Nagasaki. _________________ Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci sk.. umierali za swoją.
-Generał George Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|