encyklopedia broni
PAŃSTWA (1939-1945):
» Francja
» Japonia
» Niemcy
» Polska
» Stany Zjednoczone
» Wielka Brytania
» Włochy
» Związek Radziecki
» inne kraje

RODZAJE BRONI I UZBROJENIA:
» broń strzelecka
» artyleria
» wozy bojowe
» samoloty
» okręty
» inne uzbrojenie

ARTYKUŁY I UZUPEŁNIENIA:
» teksty o II wojnie światowej
» muzea, skanseny, pomniki
» galeria zdjęć broni i uzbrojenia

MENU - NAWIGACJA:
» strona główna


Strony: I wojna światowa, kalendarz, katalog monet, portal prywatny, seriale telewizyjne, web 2.0.




Porada: Przy wyższych rozdzielczościach ekranu zastosuj skrót klawiszowy "Ctrl" + "+" (Ctrl i plus) aby powiększyć wyświetlaną stronę. "Ctrl" + "-" (Ctrl i minus) pomniejsza. Aby przywrócić domyślne parametry wyświetlania zastosuj skrót "Ctrl" + "0" (Ctrl i zero).

Ikona

WYCIŚLAK J.L., JÓZEF BISS - HISTORIA POLSKIEGO ŻOŁNIERZA

 

II wojna światowa 1939-1945, teksty, artykuły i uzupełnienia

Jan Lucjan Wyciślak: Józef Biss - Historia polskiego żołnierza

Prezydent Lech Kaczyński złożył wizytę w Zakopanem, gdzie uczestniczył w uroczystości odsłonięcia pomnika Józefa Kurasia „Ognia” i jego podkomendnych, poległych w walce z hitlerowskim i komunistycznym zniewoleniem w latach 1945-1950.

W Czajach na Podlasiu odsłonięto pomnik kpt. Władysława Łukasiuka „Młota” dowódcy 6 Brygady Wileńskiej AK.

Kpt. Władysław Łukasiuk „Młot” był jednym z najsłynniejszych partyzantów Podlasia. Podczas II Wojny światowej walczył z oddziałami niemieckimi. Zaraz po wojnie jego działalność skupiła się na oporze przeciwko oddziałom NKWD, UBP oraz MO.

Pomnik poświęcony żołnierzom antykomunistycznego podziemia z lat 1944-56 odsłonięto w Opolu. Monument stanął na placu Wolności w centrum miasta.

Może zatem czas upamiętnić postać Józefa Bissa. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przygotowała w podkarpackiej wsi Pawłokoma uroczystość z okazji postawienia tam obelisku upamiętniającego mord dokonany 3 marca 1945 r. na miejscowej ludności pochodzenia ukraińskiego. Na pomniku wymieniono 366 ofiar ponieważ tak obecnie życzyli sobie przedstawiciele istniejących na Ukrainie kombatanckich organizacji UPA. Komunikat podawał, że mordu tego dokonał oddział AK dowodzony przez Józefa Bissa ps. Wacław. Mimo licznych i szeroko rozsyłanych sprostowań nikt w Polskich mediach nie kwapił się do wyjaśnienia rzeczywistej roli oddziału i jego dowódcy w tej do dzisiaj nie wyjaśnionej do końca i mocno rozdmuchanej podkarpackiej tragedii. AK faktycznie w dniu 3 marca 1945r już nie istniały. Jej honor spotwarzany jest w intencji ciemnych racji politycznych stawiających miedzy UPA i AK znak równania.

Józef Biss urodził się 24 lipca 1913 r we Lwowie, w rodzinie Stanisława i Władysławy z Drzewickich. Ojciec zginął w czasie I wojny światowej. W 1918 r Biss został oddany do sierocińca. Po ukończeniu szkoły handlowej pracował przez pół roku jako subiekt sklepowy, następnie ukończył w 1935 r. seminarium nauczycielskie. Pracę w zawodzie objął dopiero w lutym 1938 r. w szkole powszechnej w Turce koło Kołomyi. Po odbyciu przeszkolenia wojskowego i kursu Szkoły Podchorążych Piechoty 11 KDP w stopniu ppor. rozpoczął służbę jako jeden z dowódców 49 Pułku Strzelców Huculskich. Pułk ten rozkazem Naczelnego Dowództwa z dnia 12.IV.1937r otrzymał prawo tradycji Legionów Polskich. Od 1 września 1939r został detaszowany do 53 Pułku Strzelców Kresowych, gdzie oba pułki w składzie 11 Karpackiej Dywizji Piechoty walczyły w Armii Karpaty. Pułki te składające się z zmobilizowanych na Kresach polsko-ukraińskich obywateli II Rzeczypospolitej szczególnie zasłużyły się w obronie rzeszowszczyzny. Ich bojowy szlak biegł na południe od granic miasta Rzeszowa. Oddziały 11 Karpackiej Dywizji Piechoty w których jednym z dowódców był por. Józef Biss naciskane przez armie niemieckie opuszczały powoli swoje linie obronne nad rzekami Wisłoka i Wisłok jako ostatnie polskie oddziały na tych terenach. W dniu 10 września zajęły pozycję na rozległym paśmie wzgórz obok miejscowości Błażowa i Barycz. Dowództwo dywizji chcąc wykorzystać mocno dominujące nad terenem położenie oddziałów Dywizji zwróciło się do dowództwa Armii Karpaty o pozwolenie na rozpoczęcie kontrofensywy do której czuło się w pełni przygotowane. Niestety ogólnie zła sytuacja na frontach września sprawiła, że zgody takiej nie udało się otrzymać. Jednak kontratak i bojowa zasadzka przeciwko oddziałom nieprzyjaciela poprowadzony w nocy przyniósł sukces zlikwidowano w czasie uderzenia sztab niemieckiej 4 LDZmot i zdobyto plany niemieckich sił prowadzących natarcie.1) Zgrupowanie 11 KDP atakowało 7 dywizji nieprzyjaciela. W dniu 11 września zajęto pozycje wzdłuż doliny Sanu z tyłu za rzeką rozciągały się tereny wsi Pawłokoma . By trwać w bezpośrednim starciu bojowym z siłami niemieckich armii zajęto pozycje, mając za plecami szeroką w tym miejscu rzekę San i żadnych mostów do dyspozycji. Można było bezpieczniej zająć pozycje wewnątrz wsi Pawłokoma, Bartkówka czy Dylągowa osłaniając się od nieprzyjaciela rozlewiskami Sanu ale wtedy ogień nieprzyjacielskich artylerii skierowany na pozycje 11KDP zniszczyłby wsie ,a w kampanii wrześniowej polskie dywizje zawsze unikały podobnych sytuacji. Trwano w bezustannym boju utrzymując na sobie ciężar natarcia niemieckich: 45 DP, 44DP,11DP, 4LDZmot ,7DP, 2DG, Pułku SS „Germania”.2) Niestety nocą siły 2 DG atakujące broniące odcinka południowego słabe oddziały wchodzącej w skład Armii Karpaty Obrony Narodowej zdołały się przebić i 11 KDP zaczęło grozić okrążenie. Rozpoczęto zatem wycofywanie w rejon Przemyśla. W nocy z 15na 16 września przyszło wziąć krwawy rewanż na nieprzyjacielu. Rozpoznanie doniosło, gdy oddziału 49 Huculskiego Pułku Piechoty wraz z towarzyszącym 53 Pułkiem Strzelców Kresowych w którym wtedy służył Józef Biss, zajęły pozycje pod Mużyłowiczami za Sądową Wisznią, że w pobliskich lasach znowu przygotowuje się do ataku Pułk SS Germania. Były to niemieckie odziały walczące niebywałą brawurą na która zanosili skargi nawet towarzyszący na skrzydłach pułku SS dowódcy oddziałów Wehrmahtu. Była noc gdy polskie pułki otrzymały rozkaz dowództwa, nakazujący rozładowanie broni /by nie zdradzić się wczesnym strzałem/ i nocny atak na pozycje pułku SS wykonany jedynie przy pomocy bagnetów i broni białej.

Tak wspomina klęskę SS-Standarte „Germania” dowódca 11 KDP płk. dypl. Bronisław Prugar-Ketling

„Gdy zbliżyliśmy się na odległość 1 km od Mużyłowic, usłyszeliśmy przed sobą odgłosy gwałtownej walki. Padło kilka strzałów artyleryjskich czy moździerzowych i odezwały się ciężkie karabiny maszynowe, które grały całymi taśmami. Wiedziałem, że to niemieckie, bo nasi idąc do nocnego natarcia rozładowali z mojego rozkazu broń. Na pewien czas zatrzymałem kolumnę, a sam z ppłk. Popielem podjechałem bliżej wsi. Walka trwała dalej, ale ogień słabł. Strzelcy 49. pp i 53 ps [„Strzelców Kresowych”] wtargnęli już do środka wsi, siekąc i kłując bagnetem każdego, kto się im pod rękę nawinął. Odzywające się od czasu do czasu seriami strzały pistoletów maszynowych urywały się nagle, w połowie magazynków. Czuło się, że ręka która jeszcze przed ułamkiem sekundy naciskała spust, martwieje i bezwładnie opada, paraliżowana uderzeniem kolby lub pchnięciem bagnetu. Nie słychać było żadnych okrzyków. Bój toczył się w ciemnościach i złowrogiej ciszy. Nikt już nim nie kierował - nikt o pardon nie prosił. Wrażenie było niesamowite. Toteż groza, jaka opanowała Niemców, musiała przewyższać wszystkie dotychczasowe ich przeżycia. Z takim zaskoczeniem i z takim atakiem nie spotkali się na pewno nigdy. Trupy, które oglądaliśmy później, miały wyraz straszny. Trwoga, wśród której ginęli, nie znikła z ich twarzy. Wysiedliśmy z samochodu i pieszo podążaliśmy za cichnącym i dogorywającym odgłosem nocnego szturmu. W coraz jaśniejszym brzasku porannym odróżnialiśmy domy, drzewa, opłotki, a później… działa, jaszcze, ciągniki, samochody - najpierw pojedyncze, potem grupy, całe parki. Przecieraliśmy oczy, by się upewnić, czy to nie złudzenie, tak nieprawdopodobnie zdobycz ta wyglądała. Duża i bogata wieś… zawalona była po brzegi sprzętem i materiałem wojennym… Mużyłowice atakowane były przez dwa bataliony/pułki-wyjaśnienie własne/ od strony zachodniej i od południa. Zaskoczenie było kompletne, więc walka trwała nie dłużej niż pół godziny.”
Pułk SS przestał istnieć. Takiego uderzenia na formacje SS nie udało się zrobić żadnej z armii walczących w pierwszej połowie II wojny światowej. Po tym boju ppor Józef Biss został awansowany, otrzymał dowództwo kompanii w 53 PSK.

Biss dostał się do niewoli niemieckiej podczas krwawych walk pod Lwowem, z której wkrótce zbiegł. Przebywał następnie w miejscowości Święty Józef pod Kołomyją. Podjął na nowo pracę nauczyciela. Od listopada 1940 r. działał w ZWZ.3) Organizował przerzuty do Rumunii. Po wkroczeniu Niemców poszukiwany przez Gestapo przeniósł się do Lwowa. We Lwowie został mianowany na stanowisko dowódcy placówki obejmującej terytorialnie ul. Gródecką po ulicę Janowską łącznie z przecznicami. Miało mu podlegać ok. 40 ludzi (jeden pluton). Pracował na stacji benzynowej przy ul. Bilczewskiego. W 1943 r. mianowany na stanowisko zastępcy, następnie komendanta rejonu wiejskiego Dzielnicy Zachodniej - rejonu VI Janów przybierając ps. „Wacław”. Ze względu na aresztowania oraz rozbicie oddziałów leśnych AK w Janowskich lasach w połowie kwietnia 1944 r. Biss zlikwidował Rejon i opuścił Janów.

W maju wyznaczono go na dowódcę nowo organizowanego oddziału leśnego - 1. kompanii 26. pp AK. Oddział tworzyli ochotnicy z Dzielnicy Zachodniej, a przede wszystkim z rejonu wiejskiego V Dzielnicy - Zimna Woda - miejscowości podlwowskiej położonej na zachód od Lwowa.4) Zaczątki oddziału organizował pchor. piech. Zdzisław Żypowski ps. „Syrokomla” w Basiówce około 5 km na południe od Zimnej Wody. Mniej więcej w połowie czerwca liczący ok. 40 ludzi oddział pod dowództwem por. Bissa został przeniesiony Siemianówki, odległej o około 10 km od Basiówki stanowiąc wzmocnienie samoobrony tej wsi usytuowanej na południe od Lwowa. Wsławił się tam skuteczną obroną tej miejscowości przed atakami UPA.

W okresie od czerwca do połowy lipca 1944 r. oddział Bissa czterokrotnie odpierał napady UPA skutecznie broniąc dostępu do polskich wsi Chodowicy i Siemianówki.

Podczas dwóch napaści, które miały miejsce na przełomie czerwca i lipca, atak UPA wyszedł od strony ukraińskiej sąsiedzkiej wsi Miłoszowice, położonej na wschód od północnej części Siemianówki, gdzie kwaterowali ludzie Józefa Bissa.5) Oddział „Wacława” w nocy z 3 na 4 lipca 1944 r. brał udział w odbiorze zrzutu pod Siemianówką. Dzięki broni zrzutowej stan uzbrojenia oddziałów leśnych osłaniających wieś oraz lokalnej samoobrony znacznie się poprawił. W wyniku dekonspiracji mających miejsce w związku z wykryciem przez Niemców radiostacji Komendy Obszaru w Zimnej Wodzie, do kompanii Bissa dołączyli nowi żołnierze. Z czasem, prawdopodobnie już przed akcją „Burza” udało się zorganizować trzy plutony. W czasie „Burzy” ppor. „Wacław” przystąpił do akcji dywersyjnej atakując wycofujące się oddziały niemieckie na szosach Lwów - Stryj i Lwów - Szczerzec oraz tocząc walki z Ukraińcami aż do wkroczenia wojsk sowieckich. W lipcu 1944 r. ppor. Biss zostaje przez płk. Filipkowskiego przedstawiony do awansu na porucznika.

Gdy w roku 1944 oddziały jego znalazły się na terenach opanowanych przez Armię Czerwoną nakazał znacznej części swoich żołnierzy rozbrojenie się, a sam zaś dowodząc 150 osobowym oddziałem żołnierzy usiłował iść na pomoc walczącej w powstaniu Warszawie. 18 sierpnia 1944 grupa operacyjna „ SMIERSZ” 13 Armii /Czerwonej/ pułkownika Szlepienki wzmocniona oddziałami 8 Gwardyjskiej Dywizji Kawalerii z 6 Gwardyjskiego Korpusu Kawalerii próbowała złapać oddziały AK/ok. 300 osób/ w pułapkę pomiędzy Rudnikiem n/ Sanem, a Sarzyną . Ujęto tylko połowę oddziałów AK ponieważ Józef Biss wyprowadził swoich żołnierzy bezpiecznie z zasadzki oddalając się w kierunku Lublina. W październiku 1944r w wyniku braku możliwości dotarcia do walczącej stolicy powrócił na rzeszowszczyznę podejmując się obrony jej mieszkańców jako dowódca kompanii OP-26 Zgrupowania „Warta”. Osłaniał swoimi oddziałami wiele miejscowości województwa rzeszowskiego. Dowodzone przez niego pododdziały stacjonowały we wsiach : Żołynia, Albigowa, Kraczkowa, Handzlówka, Cierpisz, Dylągowa, Sielnica, Dynów, Tarnawka, Borowica. Rzeszowwski Urząd Bezpieczeństwa chcąc zlikwidować terenowe kwatery oddziałów podziemia zaczął od października 1944r dokonywać pacyfikacji wsi. Kraczkowa była ze względu na silny oddział własnej samoobrony jedną z pierwszych. We wspomnieniach żołnierzy podziemia czytamy: „w nocy /5 na 6 styczeń 1945/ w Kraczkowej… rozległy się strzały w różnych stronach wsi….grupa funkcjonariuszy NKWD chciała aresztować w nocy wyznaczone osoby ale napotkała zbrojny opór…cała wieś jest otoczona…stopniowo koncentrycznie zbliżali się do zabudowań…przed kościołem zgromadzono dużą grupę mężczyzn pilnowanych przez uzbrojonych żołnierzy…. w Kraczkowej opór miejscowej ludności trwał dzień i noc,… Próba nasza /wspomnienie Bissa/odciążenia oblężenia wsi przez wykonanie okrążenia domostwa zajętego przez dowództwo/NKW D-SMIERSZ / i obrzucenia obiektów granatami, nie udała się. Posiadane przez nas granaty produkcji radzieckiej po prostu nie eksplodowały, a ogień z automatów był za słaby by zniszczyć nieprzyjaciela….wycofaliśmy się zanim wieś kompletnie spacyfikowano Straty były tam duże…aresztowanych około setki…zgromadzonych uformowano w kolumnę i piechotą /28 osób/popędzono w kierunku Rzeszowa”/J Węgierski-Armia Krajowa na zachód od Lwowa, P Chmielowiec-Urząd Bezpieczeństwa w Łańcucie/. 19.01.1945 rozkazem komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego nastąpiło rozwiązanie i tym samym likwidacja AK . 3 marca 1945r na prośbę likwidowanej przez oddziały UPA ludności Pawłokomy zapewnił resztką swojego poakowskiego oddziału /40 ludzi/ militarną osłonę tej wsi zapobiegając skutecznie pogromowi jej polskich mieszkańców przez stacjonujące w pobliżu oddziały UPA podczas gdy miejscowi ludzie dokonywali osądu działań ukraińskich na swoim terenie. „… przybyłe do Pawłokomy oddziały starały się uzyskać od przebywających tam mieszkańców członków UPA wiadomości: gdzie znajdują się uprowadzeni ostatnio Polacy. Okrążający wieś oddział „Wacława” osłaniał jedynie stronę wschodnią na wypadek gdyby Ukraińcom z Pawłokomy przyszła odsiecz UPA, ponadto mieli też za zadanie blokować ewentualną ucieczkę upowców ze wsi. Było kilka takich prób przerwania się przez pas okrążenia ze strony banderowców. Jednego uciekającego z bronią na pewno zastrzelono, a drugiego prawdopodobnie , kilku z bronią w ręku złapano. Byli to dawni policjanci ukraińscy w służbie niemieckiej, a obecnie w służbie UPA. Kilkuosobowa grupa z oddziału „Wacława” dokonała rewizji na wieży cerkiewnej, gdzie znaleziono łuski od naboi i metalową taśmę od CKM. Przypadkowe podpalenie dwu domów ukraińskich w pobliżu cerkwi pozwoliło stwierdzić, że broń, a szczególnie amunicję i granaty mieli Ukraińcy ukryte w prywatnych budynkach mieszkalnych. Podczas pożaru tych dwu domów kanonada rozrywających się pocisków karabinowych i granatów wskazywała, że było ich tam sporo. Podczas rozmów z Ukrainkami dowiedziano się, że UPA posiada bunkry „gdzieś na wzgórzach niedaleko Pawłokomy. Tam mają się ukrywać upowcy, tam mają magazyny żywności, broni i amunicji.” Tę informację potwierdził również zatrzymany w Dylągowej Ukrainiec z dokumentami na nazwisko Teofil Szpak. Ale nie potrafił określić gdzie bunkry są.

Nie mogąc otrzymać informacji o zabranych ze wsi w styczniu Polakach oddzielono wszystkich mężczyzn, którzy byli lokalnymi członkami i współpracownikami UPA w wieku od 17 do 75 lat. Wszystkie kobiety z dziećmi pod eskortą wyprowadzono ze wsi w kierunku Piątkowej, tam zwolniono i kazano im iść na Ukrainę. Wypędzone ukraińskie kobiety z dziećmi udały się ze skargą do sowieckiego komendanta wojennego w Sanoku. Wkrótce wysłany został oddział NKWD, który dokonał w połowie kwietnia 1945 roku w Dynowie i jego rejonie aresztowania 282 Polaków podejrzanych o udział w akcji odwetowej w Pawłokomie.” (JLWyciślak - Zwycięstwo Pawłokomy„)

29 V 1945r miał pecha, gdy zakładał oficerskie buty po wieczornym myciu nóg (czekano by był bez broni) został w leśniczówce w rejonie Zmysłówki pod Żołynią na wskutek donosu zaskoczony i aresztowany przez oddziały NKWD. Był więziony w Rzeszowie przy ul Jagiellońskiej 17 i przesłuchiwany w ciężkim śledztwie. Skazany 4 września 1945r ,przez Wojskowy Sąd Rejonowy wyrokiem syg.G 405/45 na karę 2 lat więzienia i 3 lat pozbawienia praw publicznych .Po ponownym śledztwie Sąd Najwyższy w Warszawie w dniu 2. października 1945r podwyższył wyrok skazując go na karę 7 lat więzienia za czyny : ” że jako dowódca terrorystycznej bandy posiadał nielegalnie pistolet, uchylał się od służby wojskowej ,posługiwał się fałszywymi dokumentami i składał fałszywe zeznania„. W wyniku amnestii wyrok skrócono potem do 3 lat. Po odbyciu wyroku i wyjściu z więzienia ponownie aresztowany /akta Sr161/51 za przynależność „do bandy Edwarda Cieśli” na terenie Opola, pobity w śledztwie otrzymał wyrok kolejnych 8 lat, przebywał od 25.01 1951 do 26.04.1955r w ciężkim więzieniu w Strzelcach Opolskich. W 1992 roku wyrok Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie stwierdziły nieważność powyższych orzeczeń. Nigdy w żadnym śledztwie nie wykazano dokonywania przez Józefa Bissa jakichkolwiek mordów czy to na Ukraińcach , milicjantach, działaczach komunistycznych lub wojsku. Po wyjściu z więzienia w roku 1955 pracował w Opolu nad odbudową polskich ziem zachodnich. 23 X 1950 r. Józef Biss wraz z Edwardem Cieślą dokonali akcji ekspropriacyjnej na kasjera spółdzielni „Granit” w Dzierzkowie pow. Jawor konfiskując 110.154 zł. 1 listopada 1950 r. Cieśla wraz z Bissem badali możliwość dokonania kolejnego napadu na kasjera PGR w Wojanowie pow. Jelenia Góra z czego jednak po wstępnym rozpoznaniu zrezygnowano. Należy podkreślić, że jako obiekt napadów brano pod uwagę przedsiębiorstwa państwowe. Były to działania wywołane rozkazem dotyczącym potrzeby tworzenia oddziałów Ruchu Oporu Armii Krajowej.

Opolskie losy Józefa Bissa obrazują częściowo fragmenty listu napisanego przez jego najbliższą rodzinę : „Po odbyciu wyroku miał świadomość, że jest stale śledzony, dlatego z domu wychodził zawsze w towarzystwie żony. W dniu, kiedy miał zamiar zapytać się o możliwość pracy w PKS - ie mieszczącym się wówczas przy ul. Ozimskiej róg Katowickiej - teść nie zjadł śniadania (co prawdopodobnie uratowało mu życie). Przed wejściem do biurowca była portiernia, gdzie przed wejściem do budynku trzeba było okazać dokument tożsamości. Teść pochylił się lekko do przodu chcąc prawą ręką wyjąć z lewej kieszeni marynarki (na wysokości piersi) portfel z dokumentami, jednocześnie wykonując lekki obrót. Zdążył jeszcze zobaczyć swojego prześladowcę, wycelowany (z bardzo bliskiej odległości) w swoją stronę pistolet (prawdopodobnie odrzucił też ręką broń uniemożliwiając drugi strzał). Został postrzelony w brzuch (postrzelenie „zaczynało się w płucach - bok, przechodziło obok serca a wylot kuli był na wysokości żołądka - bok po prawej stronie. Później cały incydent został przedstawiony jako próba aresztowania i „samoobrona” funkcjonariusza (prawdopodobnie Ukraińca w służbie UB) w rzeczywistości strzelano bez ostrzeżenia do bezbronnego człowieka). Nieopodal przy ul. Katowickiej jest Szpital Chirurgiczny. Dr Chołejko wykonał operację bez ewidencjonowania (prawdopodobnie - nie była prowadzona „normalna” dokumentacja leczenia) pacjenta. (Dziadek był leczony w szpitalu pod nadzorem - bez możliwości odwiedzin osób bliskich i bez poinformowania rodziny piszą współcześni).

Po jakimś czasie (liczonym raczej w miesiącach) został przewieziony do aresztu, gdzie był torturowany, ostatecznie został osądzony (Wojskowy Sąd Rejonowy w Opolu) i skazany na 8 lat więzienia za przynależność do „bandy Edwarda Cieśli”.6) Postanowieniem SW w Opolu z roku 1991r. wyrok unieważniono, w roku 1992 przyznano synom odszkodowanie}. Teść nie powiedział kim był zamachowiec, po prostu zrelacjonował wydarzenie. Mimo moich nalegań i pytań czy było to UB czy inne zbrodnicze elementy - milczał. Znając Jego osobowość, przypuszczam, że nie chciał powiedzieć, by w bliskich nie wzbudzać nienawiści, która przecież zawsze jest obosieczna. Wiem, że matka Teściowej była Ukrainką, że Teść uczył w szkole ukraińskie dzieci, mam też świadomość, że jako polski żołnierz, oficer czuł się zobowiązany, był zobowiązany przysięgą chronić polską ludność przed tym co jej groziło. Był zawsze człowiekiem honoru. Po „odwilży” w 1956 roku proponowano Mu wysokie stanowisko w Komitecie Wojewódzkim PZPR. Warunkiem było zapisanie się do partii. Odmówił. Zmarł w Opolu 30 września 1977 r.”

Na koniec warto dodać, że w IPN istnieją dowody, że J. Biss podpisywał przepustki na opuszczenie Pawłokomy, mieszkającym tam 3 marca 1945 r. Ukraińcom. Wg obecnie prowadzonego śledztwa na pomniku w Pawłokomie jest autentyczne jedynie 65 nazwisk tamtejszych ofiar, pozostałe 301 nazwisk są to nazwiska zmyślone przez ukraińskich intencjodawców wykonania pomnika. Niestety wyżej wymienione dowody IPN próbuje utajniać.

Jan Lucjan Wyciślak

Edycja

Wyciślak Jan Lucjan - tekst autorski

Przypisy

1)
Melchiora Wańkowicza pt. Dywizja Jeż.
2)
Mapy zamieszczone w książce pt. „ Armia Karpaty”.
3)
Jerzy Węgierski, Armia Krajowa na południowych i wschodnich przedpolach Lwowa, Kraków 1994, s. 166-167. Warto zaznaczyć, ze w zeznaniach z 1945 r. Biss przesunął datę wstąpienia do ZWZ na okres 1941/1942 już we Lwowie nie chcąc obciążać się działalnością skierowaną bezpośrednio przeciwko okupantowi sowieckiemu w rejonie Kołomyi.
4)
J. Węgierski, op. cit. s.168.
5)
J. Węgierski, op. cit., s.168.
6)
Rozkazy W i N polecały odtwarzanie struktur AK na Ziemiach Zachodnich - przyp. JLW.




GALERIA MINIATUR
Józef Władysław Bliss, "Wacław", 1913-1977 1.

Józef Władysław Bliss, "Wacław", 1913-1977



Brak informacji o autorze i źródle pochodzenia. Via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (1) -
Patent oficerski J.W. Blissa 2.

Patent oficerski J.W. Blissa



Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (2) -
Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie 3.

Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie


1992 r.
Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (3) -
49. Huculski Pułk Strzelców 4.

49. Huculski Pułk Strzelców


J. Biss dotyka głową chorągwi.
Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (4) -
Oficerowie 49. HPS 5.

Oficerowie 49. HPS


J. Biss drugi od prawej.
Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (5) -
49. HPS na ćwiczeniach 6.

49. HPS na ćwiczeniach



Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (6) -
49. HPS nad Prutem 7.

49. HPS nad Prutem



Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (7) -
49. HPS 8.

49. HPS


J. Biss pokazuje cel.
Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (8) -
49. HPS po ćwiczeniach 9.

49. HPS po ćwiczeniach


1938 r.
Brak informacji o autorze. Archiwum rodzinne via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (9) -
15-16 września pod Mużyłowiczami 10.

15-16 września pod Mużyłowiczami



Brak informacji o autorze i źródle pochodzenia. Via autor artykułu.
- zobacz w powiększeniu i komentuj w galerii (10) -

© 1998-2018, Jurek
Strona może używać informacji przechowywanych w pikach cookies w celach identyfikacji sesji użytkownika, analizy statystycznej oraz przechowywania informacji o logowaniu i korzystaniu z zastrzeżonych zasobów. Pliki cookies mogą stosować zewnętrzne systemy rekamowe zamieszczone na stronie. Rodzaj informacji przechowywanych w tych plikach możliwy jest do analizy przez ich podgląd w przeglądarce internetowej. Jeżeli zasady funkcjonowania pików tego typu może narazić Twoją prywatność możesz wyłączyć zapisywanie tych plików na dysku w ustawieniach przeglądarki, użyć dodatkowych programów i skryptów blokujących te pliki lub zrezygnować z korzystania z tego serwisu. Sposób podglądu, edycji i usuwania cookies zależny jest od rodzaju przeglądarki - zapoznaj się z funkcjonowaniem tych opcji lub poproś o pomoc twórcę programu.